Przedstawiamy pracę Marioli Okrój-Sitterlee. Praca „Siostra” otrzymała trzecie miejsce w V Powiatowym Konkursie Literackim „Słowotok” w kategorii „Dorośli”.


Trzy lata wcześniej…

Anna spojrzała w lustro. Widziała w nim swoje odbicie – młodej, dwudziestodwuletniej dziewczyny o smutnych oczach. W tym lustrze ostatni raz spojrzała na odbicie pokoju, który kiedyś był jej wybawieniem, a potem stał się więzieniem…Wyjrzała przez okno. Spojrzała na zegar. O tej porze Andrzej zawsze wyjeżdżał do miasta „do pracy”. Wracał po około trzech godzinach. Tak też było tego dnia. Gdy odjechał, po chwili na podwórko podjechało auto firmy dostawczej, która co tydzień dostarczała zapasy artykułów spożywczych. Zawsze dostawa odbywała się w godzinach popołudniowych, gdy był on w domu. Dziś jednak kierowca był wcześniej. Anna wybrała numer Andrzeja, jedyny kontakt w jej telefonie.

– Halo, siostro? – usłyszała jego głos.

– Przyjechała dostawa, bracie – odparła.

– Tak wcześnie?! – zaklął pod nosem. – Ok, wyjdź i niech wypakują tam gdzie zawsze. Klucze są w kuchni.

Dziewczyna wyszła. Wskazała kierowcy garaż, do którego miał wypakować towar. Od wewnątrz otworzyła drzwi. Gdy kierowca skończył wypakowywać towar, skinął głową porozumiewawczo w stronę dziewczyny. Wiedziała, co to znaczy. Szybko wskoczyła do auta, schowała się między kartonami i workami. Auto odjechało. Anna miała nadzieję, że nikt ich nie zatrzyma. Wewnątrz, jak i na zewnątrz domu umieszczone były kamery. Gdy Andrzej gdzieś wyjeżdżał, miał możliwość podglądu na żywo w telefonie. Jedyny skrawek przestrzeni gdzie nie sięgało „oko” kamery, to wejście do garażu, ale tylko wtedy, gdy wielkie drzwi auta zasłaniają połowę kadru jednej z kamer. To właśnie wykorzystała Anna. Wiedziała, że to nie koniec…

2.

Anna Sowa. Kobieta, której życie, jest jak scenariusz filmu sensacyjnego.. Dzieciństwo miała bardzo szczęśliwe. Była jedyną córką swoich rodziców. Pewnego dnia, mając 17 lat, dowiedziała się przypadkiem, że nie są to jej prawdziwi, biologiczni rodzice. Jej biologiczna matka była alkoholiczką, porzuciła ją i jej siostrę bliźniaczkę po urodzeniu w szpitalu. Świat Anny się zawalił. Rodzice przepraszali, próbowali o nią walczyć… Ona, zrozpaczona i zbuntowana, po pewnym czasie znalazła zrozumienie w grupie młodych ludzi, takich, jak ona. Wszyscy tam byli „po przejściach”. Rozumieli ją. Krytykowali jej rodziców i wpajali nienawiść do nich. Grupie przewodził Andrzej Nowicki, zwany „bratem Endru”. Wszyscy zwracali się do siebie „siostro”, „bracie”, by jeszcze mocnej wpoić wrażenie rodziny. Grupa oficjalnie działała, jako Fundacja  „ Dajmy szczęście”, jednak była to „przykrywka” dla dobrze zorganizowanej i groźnej sekty. Gdy Anna skończyła 18 lat, została zaproszona do domu Andrzeja, gdzie mieszkali tylko „wybrańcy”. Wtedy myślała, że spotkał ją wielki zaszczyt, dopiero później zrozumiała, że była to manipulacja. W Fundacji szybko „awansowała”. To, co kiedyś uważała za kradzież, teraz było „ pracą dla Pana”.

3.

Rodzice Anny bardzo przeżyli stratę córki. Niestety policja nie mogła nic zrobić. Anna była dorosła, nikt jej siłą nie przetrzymywał. Wydali oszczędności życia i wynajęli najlepszego detektywa w Polsce, by pomógł im odzyskać córkę.

Detektyw, wraz ze swoją grupą operacyjną, szybko namierzył dziewczynę. Jednemu z nich udało się przeniknąć do grupy, oczywiście pod fałszywymi danymi. Prawie rok zajęło mu zbieranie dowodów obciążających szefa sekty, ale trudniejsze było to, jak skłonić Annę do wyrwania się z sideł tej niewoli. Małymi krokami, w końcu i to się udało. Detektywi opracowali plan ucieczki. Jeden z nich zatrudnił się jako kierowca w firmie dostawczej, by wywieźć dziewczynę. Nikt nie mógł bez zgody Endru opuszczać domu, bo mogła „spotkać ich kara od Pana”.

Anna opuściła dom .Wyjechała za granicę. Stała się inną osobą… Detektywi przekazali policji dowody obciążające Andrzeja Nowickiego, jednak ten zniknął. Nikt nie wiedział, gdzie go szukać. Sekta dalej działała…

4. Teraz…

Andrzej Nowicki wiedział, że jest poszukiwany. Zaszył się w tylko jemu znanej kryjówce, gdzieś na obrzeżach jakiejś wsi. Jednak to nie przeszkadzało mu dalej kierować sektą. „Awansował” jednego z młodych chłopaków na „kierownika”. Wiedział, że jego dom- siedziba „Fundacji” jest obserwowana. Znalazł sposób, by co jakiś czas dostać się do środka, bez podejrzeń. Zakładał perukę, suknię, buty na obcasie…nakładał makijaż… I przychodził jak gdyby nic….Spotykał się tylko z „kierownikiem”. Wciąż nie mógł się pogodzić, że „stracił” Annę. Postawił sobie za punkt honoru, by ją odnaleźć. Postanowił więc zwabić ją z powrotem. Nie było to trudne. Jeden z „jego ludzi” wkradł się do garażu jej rodziców i uszkodził w ich aucie wąż hamulcowy… Kilka dni później miał już pewność, że jego plan był skuteczny; akurat, oczywiście jako kobieta, wracał autobusem do swojej kryjówki(nie używał swojego auta, by go nie namierzyli). Jego wzrok nagle przykuła postać kobiety… Poczuł gorąco, a potem niewyobrażalną satysfakcję. To była Ona- Anna Sowa! Wiedział, że przyjechała na pogrzeb rodziców. I na pewno będzie mieszkała w domu po nich…. Miał plan….

5.

Monika Bosakowska zmierzała pewnym, żołnierskim krokiem w stronę gabinetu nowego przełożonego. Zapukała mocno do drzwi. Weszła.

– Aspirant Monika Bosakowska! – przedstawiła się.

– Co pani tu robi? – porucznik Rogalski nie dowierzał w to, co widzi. – Przecież nie powinno pani tu być! I jak pani się przebrała?

Kobieta stała zdezorientowana. Myślała, że to taki policyjny żart.

– Kto pani pozwolił tu wejść? I jak pani zdołała wejść?- to już nie brzmiało jak żart. – Pani Anno, przecież to skrajnie niebezpieczne!

– Nazywam się Monika Bosakowska, mam tu pracować. Kobieta podała przełożonemu trzymaną w ręku teczkę. Porucznik zaczął czytać jej akta…po chwili zdołał tylko wyksztusić:

– O! W mordę! To przełom!

6.

Annę obudził dzwonek telefonu. Zerwała się.

– Halo? – zapytała.

– Tu Marek Kępski, hasło Syrenka, 20659 – usłyszała znajomy głos.

– Cześć Marku! – odparła.

To był detektyw, który pomógł trzy lata temu w jej ucieczce. Dzwonił czasami, by dowiedzieć się jak się ma.

– Przejdę do rzeczy – zmienił ton głosu. – Twoi rodzice… nie żyją.

W słuchawce odpowiedziała cisza. Kobieta poczuła niewyobrażalną pustkę. Przez ostatnie lata nie odwiedzała rodziców, nie mogła. Jednak dzięki detektywowi Kępskiemu, co jakiś czas rozmawiała z nimi przez Skype’a. Wiedziała, że są tam, w domu, czekają…, że kiedyś znów ich zobaczy… przytuli… wypłacze się w ramionach mamy… Następnego dnia Anna leciała już samolotem do Polski. Spotkała się od razu z detektywem. Dowiedziała się, że jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym.

– Mam dla ciebie jeszcze jedną wiadomość – powiedział. – Jak już tobie wcześniej wspominałem, wraz z policją cały czas poszukujemy Endru. Wiemy, że jest znowu w naszym mieście…

– To czemu go nie złapiecie?

– Jest nieuchwytny.

– No tak.. jak zwykle – skwitowała.

– Ale mamy plan, jak go złapać- odparł detektyw.

7.

Następnego dnia Anna spotkała się z detektywem Kępskim w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Razem udali się do pokoju porucznika Rogalskiego, który zajmuje się „jej” sprawą.

– Witajcie!-przywitał gości- Pani Anno dobrze panią widzieć. Proszę przyjąć moje kondolencje.

– Dziękuję – odparła.

– Przejdę do rzeczy bez „owijania w bawełnę”. Wiemy, że Andrzej Nowicki „Endru” jest w mieście. Na pewno wie, że twoi rodzice nie żyją. Nie ukrywam, że podejrzewamy, iż to nie był zwykły wypadek. Badamy sprawę. Na pewno wie, że będziesz na ich pogrzebie. Jednak los się do nas ostatnio uśmiechnął. Mamy przełom – wziął głęboki oddech, podniósł słuchawkę i polecił sekretarce zaprosić aspirant Monikę Bosakowską.

– Dzień dobry!- Anna usłyszała głos młodej kobiety. Odwróciła się. I dosłownie zamarła z wrażenia. Twarz przybyłej również wyrażała tę samą emocję.

Po chwili niezręcznej ciszy, porucznik Rogalski wyjaśnił, co jest grane.

– Tak więc, to nie przypadek, że jesteście takie same…Anno to twoja siostra. Dowiedzieliśmy się o tym fakcie całkiem niedawno. Aspirant Monika została przydzielona do mojej grupy i wiesz mi, też byłem w szoku. Zbadaliśmy sprawę i mogę z całą pewnością potwierdzić, że jesteście siostrami… Monika wiedziała, że jest adoptowana, ale nie miała pojęcia, że ma rodzeństwo. I tak się dobrze złożyło, że postanowiła wstąpić do policji.

Kobiety patrzyły na siebie prawie bez zmrużenia oka… Wzruszenie przeplatało się z radością, ciekawością, niedowierzaniem, tyle emocji naraz. Od razu poczuły „tą” bliskość, miłość… Chciały „przegadać” cały dzień, poznać się.. ale to jeszcze nie był na to czas… Zdążą…

8.

 Dzień pogrzebu. Aresztowanie Andrzeja Nowickiego powiodło się według planu. Policjanci czekali w ukryciu w domu państwa Sowa, gdzie udała się po pogrzebie Monika, jako Anna. Nowicki podążył za nią.

Anna poczuła się znów wolna, jak wtedy, gdy była dzieckiem… Tu w domu, już nie usłyszy głosu mamy, taty… ale usłyszy głos siostry..

– Chodź siostra! Musimy się nagadać!

Mariola Okrój-Sitterlee